Desery na depresję to kolejna odsłona Kryzysowej Książki Kucharskiej. Tym razem skupiam się na deserach, które w czasie depresji ekonomicznej pozwolą nam osłodzić trochę życie. Przepisy będę umieszczał trochę rzadziej, bo co za dużo to nie zdrowo :), ale zachęcam do regularnego sprawdzania.

sobota, 3 kwietnia 2021

Ktariańskie jajka

Dawno, dawno temu, kiedy ludzie nauczyli się odmierzać czas, zauważyli pewną prawidłowość jeśli chodzi o cykl słoneczny. W skrócie uznali wtedy przesilenie zimowe za początek roku (słońce się odrodziło i rośnie) oraz równonoc wiosenną za początek cyklu wegetacyjnego (słońca będzie teraz więcej niż nocy), gdyż zależność pomiędzy ilością pożywienia, a ilością słońca zauważyli jeszcze szybciej. Skoro był to początek okresu w roku, w którym teraz miało być więcej jedzenia, było co świętować. Tak powstało kolejne święto, które w jednej z najstarszych istniejących po dziś dzień kultur nazywało się Świętem Wiosennym. Symbolem tego święta było jajo, jako symbol odradzającego się życia, które właśnie wtedy następowało. W zasadzie z jajem mieliśmy do czynienia w jeszcze starszej cywilizacji, bo Międzyrzeczu Eufratu i Tygrysu, gdzie główną postacią w ich mitach, taką pramatką, była Isztar. Sama Isztar mało miała wspólnego z tym świętem, ale już jej mityczny mąż Dumuzi, czczony jako bóg wegetacji, pasterz, który później powrócił ze zmarłych (brzmi znajomo? :) ) już tak.
Skupmy się jednak na Isztar. Jedna z teorii mówi, że jej kult, przechodząc różne przeobrażenia rozszedł się po świecie. I tak w Syrii była bogini Astarte, o dość ciekawych praktykach religijnych :), germańska mitologia mówi o Ostarze, a na wyspach brytyjskich była Ēostre, stąd angielska nazwa świąt, które u nas nazywamy Wielkanocą - Easter

Znane nam symbole świąt - zajączek i pisanki, są związane właśnie z mitologią germańską, gdzie bogini Ostara miała towarzysza zająca, który raz do roku, znosił kolorowe jajka. Jedna z wersji tego mitu mówi, że kiedyś był ptakiem. Dlatego też malowanie jajek było na tych terenach na długo przed chrystianizacją. Z racji tego, że podczas żydowskiego Święta Wiosny jajka i tak były dostępne, a religia chrześcijańska była tylko rozwinięciem judaistycznej, bo obie były oparte na tych samych pismach, można było zaadoptować europejskie zwyczaje i połączyć je ze zmartwychwstaniem najważniejszej postaci w chrześcijańskiej mitologii - Jezusa, a o zajączku i malowaniu jajek po prostu nie wspominać :)

Ktarianie, to postacie z fikcyjnego uniwersum Star Trek, którzy w kwestii podejścia do Zjednoczonej Federacji Planet są kontrowersyjni, ale za to w całym kwadrancie znane są ich dokonania kulinarne. Jednym z przysmaków są pochodzące z ich świata jajka, które mają kolorowe skorupki. Są tak dobre, że w filmie Star Trek: Pokolenia  kiedy w wymiarze zwanym Nexus spotyka się dwóch kapitanów Enterprise z różnych epok, Picard i Kirk, kapitan kirk, który prowadzi idylliczne życie w górskiej chatce, zajada właśnie jajecznicę z ktariańskich jaj. 

Postanowiłem zrobić kruche ciastka, które będą je przypominać. Użyłem mąki kukurydzianej, żeby były żółte.

Składniki:
- 1 i 1/3 mąki kukurydzianej
- pół kostki margaryny
- 4 łyżki mąki ziemniaczanej
- płaska łyżeczka proszku do pieczenia 
- sok z dwóch cytryn
- 5 łyżek cukru
- kolorowa posypka


Wykonanie:
Mieszamy mąki, margarynę, cukier oraz sok z cytryny i ugniatamy ciasto. Jeśli konsystencja nie jest zwarta, to możemy dodać delikatnie wody. 
Formujemy na kształt jajek. Moje są 3D, bo mam takie specjalne foremki, ale mogą być płaskie. Posypujemy kolorową posypką i lekką ją wgniatamy w ciastka. Wkładamy do nagrzanego do poziomu 180 stopni Celsjusza piekarnika i pieczemy aż się lekko zrumienią. radzę pilnować, bo z uwagi na posypkę, szybko się przypalają. 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza